piątek, 29 kwietnia 2016

Święto Russ, czyli jak się bawią norwescy maturzyści.


Kiedy w tamtym tygodniu w szkolnej kantynie, w której czasem pracuję, podszedł do kasy i chciał zapłacić za jogurt uczeń w szlafroku, byłam w lekkiej konsternacji. Dlaczego on w takim stroju po szkole paraduje? Zachodziłam w głowę. Założyłam, że to wynik jakiegoś zabawnego zakładu z kolegami, który przegrał. Kiedy jednak w stołówce zaczęło pojawiać się więcej osób w szlafrokach i pidżamach, zaczęłam podejrzewać, że ma to coś wspólnego z obchodami święta RUSS. W końcu wielkimi krokami zbliża się maj!
Rok temu jeszcze nie znałam tej tradycji, dowiedziałam się o niej, gdy pod koniec kwietnia po mieście młode osoby masowo zaczęły chodzić w czerwonych kombinezonach i ogrodniczkach. Zaczęłam wtedy w Internecie szukać jakiegoś wytłumaczenia dla tego zjawiska. Okazało się, że wytłumaczenie owszem, jest, i to naprawdę bardzo ciekawe :) Jeśli chcecie je znać, zapraszam Was do przeczytania o tym elemencie norweskiej kultury, jaką jest święto russ.

RUSS to święto abiturientów - uczniów kończących szkołę średnią. Czyli takich naszych polskich maturzystów :) Podczas gdy my mamy swój bal studniówkowy, wielkie odliczanie dni do matury i masę stresu, młodzi Norwegowie świętują i bawią się aż przez 3 tygodnie! Mają rozmach xD W ostatni piątek kwietnia zaczynają oni tę szaloną zabawę, pełną wygłupów, wymyślnych zadań do wykonania, głośnych imprez, a to wszystko okraszone ogromną ilością wypijanego przez nich alkoholu. Szaleństwo trwa aż do 17 maja, czyli narodowego święta Norwegii (Grunnlovsdag -Święta Konstytucji).

Co ciekawe, egzaminy na koniec edukacji odbywają się... PO obchodach święta Russ! Dla mnie jest to niepojęte, że russi potrafią tak się wyluzować i imprezować przez tak długi czas z perspektywą egzaminów zaraz po, ale cóż... w Norwegii ludzie raczej nie lubią się stresować i za bardzo przejmować, więc czemu maturzyści mieli by rwać włosy z głowy i rezygnować z imprezy? :) Zastanawiało mnie też to, jak rodzice i nauczyciele dopuścili do tego, by egzaminy były po takim szaleńczym świętowaniu i upojeniu alkoholowym, gdy wtedy naprawdę można się martwić o ich wyniki... Ale dotarłam do informacji, że wcześniej, przed rokiem 1979, russefeiring (czyli świętowanie russ) odbywało się właśnie po egzaminach, ale nie było to najlepsze rozwiązanie. Skutkowało to jeszcze większych alkoholizmem i szkodami wyrządzonymi przez uczniów (no i ciężko im czasem było to imprezowanie zaprzestać ze świadomością że egzaminy mają już z głowy, więc mogło się to ciągnąć dłużej niż "tylko" 3 tygodnie :P). Dlatego we wspomnianym wcześniej roku 1979 r. rządząca partia przeniosła egzaminy po święcie Russ, by jakoś ograniczyć nadmierne picie i świętowanie. W końcu nie da się imprezować non stop gdy jeszcze trzeba to łączyć z nauką, prawda? Jednak russowie udowodnili, że się da :) Zmiana daty egzaminów nie ograniczyła wszechobecnego pijaństwa i chuligaństwa podczas Russ, i rząd norweski prawie 20 lat później, bo w 1997 roku, na tyle przestraszył się skali tego zjawiska, że zakazał obchodów Russ! W zaleceniach dla policji znalazło się między innymi odwiezienie do domu każdego delikwenta znalezionego na ulicy w stroju russ do domu. Russefeiring było jednak na tyle silnie zakorzenione w norweskiej tradycji, że nauczyciele, rodzice czy policjanci nie egzekwowali nowych zarządzeń i rząd wywiesił białą flagę i się poddał ;) Tak więc tradycja obchodów russ trwa do dzisiaj od roku 1905, z tą roczną przerwą.

Wspomniałam o stroju russ wcześniej, ale nie napisałam jak wygląda. Na pewno nie jest to galowy odprasowany mundurek :P To właśnie po stroju poznacie tegorocznego maturzystę od razu. A wygląda on tak:



Ja właśnie dzięki tym strojom, zwanym RUSSEDRAKT, dowiedziałam się w ogóle o całej tradycji :) Rok temu pod koniec kwietnia na ulice Bergen wylęgło mnóstwo osób ubranych w dziwne kombinezony/ogrodniczki/szerokie spodnie i kurtki, zazwyczaj w kolorze czerwonym. Gdy zaczęłam przyglądać się tym strojom dokładniej, przyuważyłam naszywki z norweskimi flagami, napisy "russ" i bieżący rok, przezroczytą kieszonkę z legitymacją szkolną i masę kieszonek. I wtedy zaczęłam przetrząsywać Internet :) Okazało się, że według tradycji strój russa musi mieć mnóstwo kieszonek, by pomieścić wszystkie przedmioty, które uczeń może przez te 3 tygodnie potrzebować. Dowiedziałam się też, że kolor strojów ma znaczenie. Ci, których stroje są czerwone, to absolwenci tzw. Videregående skole, czyli takiego naszego ogólniaka. I tych russów zdecydowanie widuje się najczęściej, zalewają miasto czerwienią swoich strojów :) Dlatego są nazywani RØDRUSS (czerwoni russ). Są też stroje niebieskie dla uczniów szkół o profilu ekonomicznym, czarne dla techników i budowlańców, i zielone dla szkół rolniczych. Swojemu strojowi każdy russ może nadać indywidualny charakter, właściwie ogranicza go tylko własna kreatywność. Na strojach więc mogą się znaleźć różnego rodzaju napisy / prasowanki czy naszywki, ale wydaje się niemalże obowiązkowe umieszczenie flagi Norwegii, choćby malutkiej. Ale, ale, najciekawsze co dotyczy stroju russa to to, że... nie mogą go z siebie zdejmować przez cały okres trwania russ, czyli przypominam - przez 3 tygodnie! To święta zasada, jeśli ktoś ją złamie, czyli wyjdzie na ulicę w innym stroju i zostanie przyłapany, ucina mu się jedną nogawkę spodni. Chyba nie muszę mówić, że jest to straszny dyshonor dla russa? Młodzi biorą to naprawdę na poważnie i strojów przez ten okres nie zdejmują. No i oczywiście, nie mogą go też prać przez ten czas. Dodajcie dwa do dwóch (jeden strój przez 3 tygodnie i grube imprezy alkoholowe) i zastanówcie się, czym takie stroje mogą być jeszcze "przystrojone" :P Bo że śmierdzą to na pewno ;) Pytałam mojej znajomej, młodej Norweżki, która russem była 5 lat temu, jak to rzeczywiście jest z tym strojem, czy naprawdę go nie zdejmują. Powiedziała, że wielu z nich w domach i tak się przebiera i w nich nie śpi, ale gdy są poza "bezpiecznym terenem" nikt nie odważy się wyjść bez russedraktu ;) Nikt nie chce doświadczyć ucięcia nogawki, nikt!

Aha, co do spania w domu. To też nie do końca jest tak, że russy grzecznie w domach śpią przez okres wielkiego świętowania i mogą z tego stroju sobie spokojnie wyskoczyć. Co prawda przez cały ten czas muszą nadal chodzić do szkół i przygotowywać się do egzaminów (i tak, chodzą tam mniej lub bardziej podpici, ale nikt nie robi afery i spotyka się to z pełnym zrozumieniem i akceptacją nauczycieli), ale po szkole zaczyna się impreza - łażenie po mieście, wykonywanie różnych zadań, a w nocy... dyskoteka w RUSSEBUSS'ie, czy w specjalnie do tego celu zakupionym pojeździe. I to właśnie ten pojazd staje się ich domem w tym okresie, bo często też tam śpią :) Może to być zwykły samochód, van lub autobus, odpowiednio udekorowany, wymalowany z zewnątrz i wyposażony koniecznie w sprzęt nagłaśniający - aby dyskoteka była odpowiednio głośna.


Ten na przykłąd jest ozdobiony motywem słynnego obrazu Edwarda Muncha "Krzyk". (Wiedzieliście, że Munch był Norwegiem? ;) )



Ponoć gdy jakiś nauczyciel jest wredny i russom podpadł, potrafią oni przyjechać nocą specjalnie pod jego dom i tam urządzić imprezę z głośną muzyką ;) Nie bez znaczenia jest też wystrój wewnątrz russebuss - siedzenia są wyjęte, rozmieszczone w inny sposób lub w ogóle wstawione są specjalne kanapy, na kształt loży w ekskluzywnych klubach :) No i obowiązkowo musi się znaleźć dyskotekowa świecąca kula lub inne źródło stroboskopowego światła! Ważny jest też otwór w dachu, przez który russ może wystawać i machać przechodniom i unosząc butelkę w geście toastu (przynajmniej tak słyszałam od znajomej, Janne).





Zastanawiacie się, skąd licealiści mają pieniądze by takiego russebuss'a kupić / wynająć? Jak się pewnie domyślacie, w Norwegii nie jest to tania sprawa, a szkolniacy raczej sami sobie na to nie zarobią, no bo jak i kiedy. Dlatego też nie wszystkich na to stać, a ci którzy mogą sobie na to pozwolić, zazwyczaj korzystają z silnego wsparcia rodziców, składają się na pojazd grupkami lub całą klasą albo... szukają sponsorów mogących wspomóc całe przedsięwzięcie. W końcu dla firm to też jest jakaś reklama, gdy ich logo znajduje się na takim autobusie ;) Ile taki autobus może kosztować? Znalazłam w sieci w artykule na ten temat kwotę 10 tysięcy koron (około 4600 zł), aczkolwiek uważam, że kwota ta jest nieadekwatnie niska! Szukałam ofert russebuss'ów na finn.no, niestety nie znalazłam, ale za to znalazłam firmę które sprzedaje specjalną paczkę ze sprzętem nagłaśniającym, agregatem i oświetleniem imprezowym do russebussa i koszt tylko takiej paczki to ... 30 tysięcy koron.



Więc autobus raczej nie jest tańszy ;) Bardziej jestem skłonna uwierzyć w kwotę 100 tysięcy koron za autobus, a taka kwota pada w jednym z odcinków wspomnianego już przeze mnie w innym poście serialu komediowego "Side om side".


(W tym odcinku Frode, ojciec licealistki, przeglądając Internet natrafia na ofertę sprzedaży Russebussa z motywem piratów właśnie za taką kwotę. Uważa ją za tak okazyjną, a motyw piratów za tak interesujący, że niewiele myśląc zakupuje russebussa dla córki i jej koleżanek (to, że klasa córki będzie obchodziła swoje święto russ dopiero za 2 lata jakoś mu w tym nie przeszkadza ;) ). Potem oczywiście okazuje się, że jego żona nie jest zbytnio zadowolona z tego zakupu bo zaoszczędzone pieniądze chciała przeznaczyć na remont kuchni, dlatego biedny Frode początkowo chce wydębić pieniądze od koleżanek córki, ale gdy to się nie udaje, zrezygnowany musi odsprzedać swój nowy nabytek. Zanim to jednak zrobi, jedną noc spędza z żoną w autobusie, organizując kameralną dyskotekę russ po latach).

Russebuss służy nie tylko jako miejsce imprez i noclegownia dla uczniów przez 3 tygodnie, ale także jako środek transportu na paradę russów w Oslo (russetog) podczas obchodów dnia 17 maja, a także na zakańczający świętowanie, wielki koncert do położonego pod Oslo Tryvann. Norwegia jednak wielkim (a raczej długim) krajem jest, nie wszyscy mają możliwość do Oslo przyjechać, więc większe miasta organizują swoje, odrębne koncerty dla russów.

Taki russebuss w tamtym roku przyjechał do Bergen i parkował przy Festplassen 17 maja :) Nazwa "Dyreparken" - czyli ZOO - bardzo mnie rozbawiła ;) Autoironia russów :)


Są jeszcze dwie ważne rzeczy związane z russ, o których nie wspomniałam.

Pierwsza to tzw. RUSSEKORT, czyli wizytówki russa. Każdy russ musi sobie przygotować sporą ilość takich kartoników i mieć je zawsze przy sobie, bo na ulicy może zostać o nie zagadnięty. Głównie przez dzieci, bo to one kolekcjonują wizytówki russów. Co znajduje się na takiej karcie? Przede wszystkim nazwa szkoły, imię, nazwisko, adres mailowy, numer telefonu, zdjęcie russa i coś, co czyni jego russekortę oryginalną. Może to być jakieś motto, złota myśl czy grafika.


Gdy ostatnio rozmawiałam z pewną Francuzką na zajęciach językowych w bibliotece, opowiedziała mi, że jej synek w tamtym roku kolekcjonował te wizytówki i na jednej znalazła się całkiem goła pani :P mama była tym faktem trochę zażenowana, a 6 letni synek uważał że to najlepsza karta z jego kolekcji ;) Także jak widzicie - wyobraźnia russów nie zna granic :)

Natomiast drugą rzeczą jest element stroju russa, który zakładają dopiero 17 maja, a jest nim specjalna czapeczka (RUSSELUE). Wiążę się ona ściśle z ceremonią pasowania na russa. Ale, ale... aby oficjalnie zostać russem, należy spełnić określone zadania. Czapka, a właściwie zwisający z niej sznurek z ogonkiem jest dowodem na odbycie zadań przez russa. Na sznurku zawiązuje się węzełki (KNUTE) lub przywiesza określone przedmioty. Im więcej węzełków / przedmiotów, na tym większy szacunek russ zasługuje. Tak wyglądają czapeczki:



Zdobycie węzełka czy przedmiotu ściśle określają tzw. KNUTEREGLER, czyli reguły ich zdobywania. Niektóre zadania są stałe, ale lista z roku na rok się zmienia, zadań przybywa i stają się bardziej wymyślne. Byłam ciekawa jaka lista obowiązuje w tym roku, weszłam więc na stronę http://www.russenshovedstyre.no/russeknuter/ i ... zamarłam. Wcześniej w artykułach, które czytałam na ten temat, zadania jakie się pojawiały to na przykład : 

# za jeden węzełek - nie spać przez 24 godziny, 
# by móc zawiesić na sznureczku linijkę - siedzieć pod ławką przez całą lekcję, 
# by otrzymać grzebień - chodzić nago w miejscu publicznym, 
# termometr - pływać w morzu przed pierwszym maja. 

We wstępie wspomniałam o szkole, w której uczniowie przybyli na zajęcia w pidżamach. Był to element tzw. "tema uke" (czyli tygodnia tematycznego) - każdego dnia uczniowie mieli przebrać / ubrać się zgodnie z obowiązującym tego dnia tematem. Jednego dnia były pidżamy, drugiego lata 70, a innego dziewczyny miały przebrać się za chłopaków i odwrotnie. Przejście przez cały tydzień tematyczny uprawniał ucznia do zawiązania jednego węzełka przy czapeczce. Te zadania też szokujące nie są. Ale to co znalazłam na powyższej stronie... jest to 100 zadań i nazw węzełków.

Niektóre są naprawdę w porządku, jak np. uczestniczenie w akcji humanitarnej HUMAK czy wsparcie finansowo fundacji leczenia raka. 

Niektóre zabawne, jak na przykład podarowanie pączka policjantowi, próba kupienia alkoholu na dokument tożsamości, który sam narysowałeś albo załatwienie 10 numerów telefonów od płci przeciwnej jednego wieczora. 

A niektóre ściśle dotyczą picia alkoholu, np. wypij butelkę wina w mniej niż 20 minut lub całą skrzynkę piwa w przeciągu doby. 

Ale wiele zadań dotyczy seksu, i wygląda tak: 

# uprawiaj bezpieczny seks z 2 innymi russami jednocześnie, 
# uprawiaj bezpieczny seks z kimś z Russens Hovedstyre (czyli zarządu russ), 
# uprawiaj bezpieczny seks na zewnątrz, 
# lub węzełek o nazwie "Bilde av Barney Stinson - the perfect week" - uprawiaj bezpieczny seks z 7 różnymi osobami w przeciągu jednego tygodnia. 

(what?!) 

Generalnie zadań z tej tematyki jest więcej, dobrze że wszędzie podkreślają słowo "bezpieczny" (SIKKER) (nawet nauczyciele w "mojej" szkole mieli specjalne spotkanie z russami i przed tym ich przestrzegali), ale jest to nieco szokujące, prawda? Aha, trzeba wspomnieć o tym, że by potwierdzić, że russ wykonał zadanie i węzełek czy przedmiot do czapki mu się należy, konieczne jest potwierdzenie jednej osoby z zarządu russ, 2 innych russ lub 3 rodziców. Za potwierdzenie może służyć też nagrany filmik z wykonania zadania.





Można mieć wrażenie, że święto russ najlepiej opisują 3 słowa :
ALKOHOL   SEKS   IMPREZA
i trudno się z tym nie zgodzić, ale to jednak nie tylko to. To naprawdę ważny element norweskiej tradycji, rytuał przejścia russów w świat dorosłych, a nadmiernym piciem i rozwiązłością seksualną chcą zaakcentować odejście ze świata nastolatków do poważniejszego, dorosłego świata. Niektórzy russowie całkiem od tego chcą się odciąć, powstała specjalna organizacja KRISTENRUSS, czyli russów chrześcijańskich, którzy świętują spokojniej, w duchu religii. Jednak tradycyjny sposób świętowania jest nadal obowiązującym numerem jeden.

Co Wy myślicie o tej tradycji? Dla mnie jest na pewno bardzo ciekawa, może nie wszystkie elementy mi się podobają i je pochwalam, ale jednego russ'om nie można odmówić - fantazji.

https://no.wikipedia.org/wiki/Russefeiring
http://www.russenshovedstyre.no/russeknuter/
* grafika - google

Pozdrawiam,
Ania

8 komentarzy:

  1. świetnie opisane! O tych czapkach i węzełkach nie miałam pojęcia! ie wiedziałam też po jaką cholerę dzieci proszą się russów o wizytówki (i w sumie nadal nie wiem hehe). kiedyś słyszałam, że sąsiad znajomych Norwegów kupił russebussa dał coś koło milion koron (!) i urządza wyprzedaż różnych rzeczy żeby go spłacić hehe. A gdzieś iedyś czytałam artykuł o tym, że wynajęcia busa kosztuje jednego ucznia 20-130 tys nok i że zapisy są już w pierwszej klasie videregaende i tylko najbogatsze klasy mogą sobie na to pozwolić. A no i kasa z konfirmacji często inwestowana jest w russ właśnie.
    Co do samej formy imprezowania to upijanie się często do nieprzytomności nie jest chyba jakieś super hiper cool tym bardziej następnego dnia ale niech się norki bawią jak chcą, póki rodzice za to płacą hehe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbierają te russekorty jak my w podstawówce karteczki do segregatora, tak mi się przynajmniej wydaje ;)
      milion koron za russebussa, szok!:O
      Tego że kasa z konformacji na to idzie nie wiedziałam, ale niech sobie ja wydają wg uznania, skoro rodzice pozwalają to co my mamy do gadania :P

      Usuń
  2. Tak jak nie brałam udziału w studniówce, tak na pewno nie bawiłabym się w russ. Myślę, że nauczyciele dobrze robią organizując takie pogadanki o bezpiecznym sexie. Skoro i tak wiedzą, że to "część tradycji" i temu nie zapobiegną, to chociaż w ten sposób mogą minimalizować skutki "tradycji".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tradycja naszej studniówki bardzo się podoba, na pewno bym z niej nie zrezygnowała, ale też nie zamieniła na Russ. Ciekawie popatrzeć z boku, ale to tyle :)

      Usuń
  3. Dla mnie około trzytygodniowa impreza byłaby katorgą, więc raczej bym nie chciała wziąć udziału w świętowaniu Russ :D Ale takie czerwone spodnie bym chętnie przygarnęła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podobają, szczególnie ogrodniczki z flagą ;)

      Usuń
  4. Fantastyczne! Niektóre rzeczy są trochę przerażające, ale w sumie to musi być świetna zabawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno, zabawa jest głównym celem Russów! :)

      Usuń