piątek, 17 marca 2017

"Chcesz zamieszkać w mojej piwnicy?"


Leżę sobie pod kocem, w ciepłym mieszkanku, z kubkiem parującej herbaty. Kolejny dzień przedłużającego się zwolnienia lekarskiego. Nuda. Z tej nudy oglądam stare (ale nadal świetne!) odcinki amerykańskiego serialu "Suits" - "W garniturach". (Nawiasem mówiąc - polecam jeśli nie widzieliście, jak dla mnie to najlepszy serial jaki do tej pory powstał!). Ale ja nie o tym. Nagle odrywam wzrok od Harvey'a na ekranie i spoglądam w okno, a tu niespodzianka - pada śnieg. Z mojego okna na szóstym piętrze doskonale widać jak cała moja okolica pokrywa się białym puchem. 
Ale nie zawsze tak było. Nie zawsze padał tu śnieg - to rzecz oczywista. Ale nie zawsze miałam z okna pogląd na całą okolicę. Ba! Nie zawsze miałam z okna jakikolwiek widok. Nie miałam np. wtedy, gdy mieszkałam w ... piwnicy.

środa, 1 marca 2017

Praca jako VIKAR. O co w tym chodzi?


Zapewne tym z Was, którzy w Norwegii nigdy nie byli i nie mieli okazji tu pracować, słowo "vikar" z niczym się nie kojarzy. Ja też nie wiedziałam co ono oznacza, do czasu aż 2 lata temu aktywnie zaczęłam poszukiwać pracy w Bergen i okolicach, i okazało się, że dostępne oferty pracy często wiążą się z takim typem zatrudnienia. A oferty pracy, którą ma szansę dostać kobieta imigrantka - jeszcze częściej.

Określenie "vikar" ciężko przełożyć na jedno, konkretne polskie słowo. Osoba pracująca jako vikar to ktoś, kto przychodzi do pracy na zastępstwo za osobę zatrudnioną na stałe, a która w pracy jest nieobecna.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Lysekloster - ruiny klasztoru Cystersów w gminie Os.


W minioną niedzielę postanowiliśmy wybrać się na przejażdżkę w stronę gminy Os, jakieś 30 km na południe od Bergen. Nie planowaliśmy konkretnego miejsca wycieczki, choć gdzieś kiedyś słyszałam o ruinach dawnego klasztoru, położonego gdzieś na odludziu w tych rejonach. I właśnie tam wczoraj dotarliśmy :)

sobota, 4 lutego 2017

# TAKA SYTUACJA. W kantynie. Risgrøt pełen (negatywnej) energii.


Kiedy ostatni raz jedliście ryż na mleku? Większość z Was pewnie w dzieciństwie, i jakby miało opisać ten smak, napotkało by na pewne trudności. No bo smak niby dobry, ale to tak dawno było i czy w ogóle... Ciężko sobie przypomnieć. Tak przynajmniej było ze mną. Nie była to potrawa, która gościła na moim stole ani stołach mojej rodziny czy znajomych. I wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że ryż na mleku to jedna z popularniejszych przekąsek Norwegów, (dorosłych też!), często serwowana w firmowych czy szkolnych kantynach w porze lunchu, a tradycyjnie także podczas Świąt Bożego Narodzenia.


środa, 18 stycznia 2017

Voss - norweska stolica adrenaliny i wodospad Tvindefossen.


Pod koniec listopada ubiegłego roku miałam pewną sprawę do załatwienia w Voss, miasteczku oddalonym o jakieś 100 km na wschód od Bergen. J. postanowił mnie zawieźć i przy okazji, zrobić małą wycieczkę :) Pamiętając, jak piękna okazała się spontaniczna wycieczka wgłąb lądu, do Trengereid (przeczytaj tutaj) i widząc na mapie, że Voss położone jest jeszcze dalej na tej samej trasie, a wiedzie ona dalej wzdłuż fiordu, spodziewaliśmy się pięknych krajobrazów. I kolejny raz się nie zawiedliśmy :)

wtorek, 10 stycznia 2017

Pepperkakebyen - największe miasteczko z piernika na świecie.

Wiem, wiem, 2 miesiące bez słowa na blogu to bardzo długo. Na swoje usprawiedliwienie mam bardzo pracowity listopad, reorganizację mieszkania, odwiedziny rodziny z Polski w Bergen i nasze ferie świąteczne w Polsce, co zaskutkowało totalnym brakiem czasu. Ale że przyszedł nowy rok, czas noworocznych postanowień i planów, postaram się być bardziej regularna w dodawaniu wpisów :)

I choć to już Nowy Rok, to pozwólcie że wrócę do klimatu okołoświątecznego i pokażę Wam dumę grudniowego Bergen i powód, dla którego miasto pojawia się w księdze rekordów Guinessa - czyli Pepperkakebyen. Czyż nie jest to kolejna osobliwość tego miasta? :)

czwartek, 3 listopada 2016

Kaszmirskie kozy - koleżki z Fløyen - Fløyenguttene.


Ostatnio na moim fejsbukowym profilu (przy okazji, kto jeszcze go nie polubił, niech się dłużej nie ociąga;)) pojawiło się zdjęcie czarnego koleżki (i nie był to murzynek Bambo!), które spotkało się z Waszym zainteresowaniem ;) a ja dopiero później uświadomiłam sobie, że ten właśnie koleżka, i reszta jego koleżków też, to przecież nie byle jaka osobliwość Bergen, która świetnie wpisuje się w serię na blogu "Bergen Osobliwe".

Moi drodzy, przedstawiam Wam więc koleżków z Fløyen - czyli kozy zamieszkujące najpopularniejszą atrakcję turystyczną Bergen.