piątek, 17 marca 2017

"Chcesz zamieszkać w mojej piwnicy?"


Leżę sobie pod kocem, w ciepłym mieszkanku, z kubkiem parującej herbaty. Kolejny dzień przedłużającego się zwolnienia lekarskiego. Nuda. Z tej nudy oglądam stare (ale nadal świetne!) odcinki amerykańskiego serialu "Suits" - "W garniturach". (Nawiasem mówiąc - polecam jeśli nie widzieliście, jak dla mnie to najlepszy serial jaki do tej pory powstał!). Ale ja nie o tym. Nagle odrywam wzrok od Harvey'a na ekranie i spoglądam w okno, a tu niespodzianka - pada śnieg. Z mojego okna na szóstym piętrze doskonale widać jak cała moja okolica pokrywa się białym puchem. 
Ale nie zawsze tak było. Nie zawsze padał tu śnieg - to rzecz oczywista. Ale nie zawsze miałam z okna pogląd na całą okolicę. Ba! Nie zawsze miałam z okna jakikolwiek widok. Nie miałam np. wtedy, gdy mieszkałam w ... piwnicy.

Wynajęcie mieszkania w Norwegii, a w Bergen przynajmniej, nie zawsze jest taką prostą sprawą. Sytuacja teraz jest lepsza niż kiedyś, choćby 2 lata temu, gdy wiele trudności przysporzyło nam szukanie nowego lokum i udział w wielu castingach na lokatorów - visningach (pisałam o tym tutaj). Ale i tak sporą część oferowanych mieszkań stanowią tzw. kjellerleilighet/sokkelleilighet - mieszkania piwniczne. Z racji ukształtowania terenu w Bergen, wiele domów budowanych jest tu częściowo na wzniesieniach, w skałach, w ziemii - i to właśnie ten najniższy poziom właściciele domów/kamienic często decydują się wynająć. Są to mieszkania nieco tańsze, a przez to bardziej dostępne np. dla szukających lokum imigrantów.

I właśnie taką piwniczną klitką był nasz pierwszy hybelek. By dostać się do mieszkanka, trzeba było zejść po schodkach wprost z chodnika. Hybelek miał malutkie okienko na poziomie chodnika, bo kamienica w której mieszkaliśmy mieściła się na wzniesieniu. Okienko zaklejone było matującą taśmą, z resztą - jedyny widok i tak mielibyśmy na buty przechodzących po chodniku ludzi... Nie mieszkaliśmy tam długo, szybko udało się znaleźć coś innego. Takie mieszkanie na początek. Ale wiele osób tu właśnie tak mieszka, i to na dłużej. 
Oczwiście nie wszystkie mieszkania w podpiwniczeniach są takie straszne. Wszystko zależy jak zbudowany jest budynek. Niektóre kjellerleilighet nie mają sobie nic do zarzucenia. Jeśli tylko najemca spełni określone warunki dopuszczające lokal do wynajmu, piwniczka może stać się naprawdę świetnym mieszkankiem :) 

Przede wszystkim taki najemca musi zgłosić aplikację do kommuny o zgodę na użytkowanie takiego lokalu. Musi też zadbać o to, by lokal nie był zawilgocony, była odpowiednia wentylacja pomieszczenia, zabezpieczenie przed radioaktywnym gazem - radonem, odpowiednia wysokość pomieszczenia (nie mniejsza niż 2,2m), źródło światła słonecznego w odpowiedniej ilości oraz droga ewakuacyjna na wypadek pożaru. Wiem, że nie każdy najemca odpowiednio dba o zapewnienie tych wszystkich warunków. Wiele osób mieszkających w piwniczkach boryka się z problemem wilgoci, grzybem na ścianie, brakiem okien. Takie problemy należy zgłaszać najemcy i walczyć z odpowiednimi jednostkami w kommunie by zajęli się nieuczciwym najemcą. Niestety w sytuacji, gdy na rynku brakuje mieszkań pod wynajem, ludzie "biorą co jest" i siedzą cicho. Dopóki będą chętni na takie mieszkania, dopóty będą nieuczciwi wynajmujący. 

Ciekawie temat podjął pewien Szwed. W Sztokholmie sytuacja na rynku mieszkaniowym również jest trudna, ciężko znaleźć mieszkanie do wynajęcia gdzie cena czynszu nie jest zawyżona. Wspomniany Szwed na facebookowej grupie pozwalającej szukać ofert najmu zamieścił żartobliwe ogłoszenie, w którym oferuje do wynajmu swoją piwnicę za 11 tysięcy koron miesięcznie, ale... Uwaga!Piwnica nie ma prysznica ani toalety. W pobliżu jednak jest stacja benzynowa w której można skorzystać z łazienki. Wymagany jest depozyt za 9 miesięcy najmu, ale najem jest na 2.  Szwed prosi o oferty tylko od mężczyzn w wieku 27 lat, 9 miesięcy i 7 dniach. No i do tego powinieneś mieć co najmniej jednego psa, dwa strusie i czwórkę dzieci. Oferta niedorzeczna, jak i sytuacja mieszkaniowa w Sztokholmie. Najsmutniejsze jednak jest to, że wiele osób na to ogłoszenie odpowiedziało. Część w tym samym, żartobliwym tonie, część popierając manifest mężczyzny przeciwko chorym warunkom najmu, a część z pytaniem, kiedy mogą oglądnąć mieszkanie... Najprawdopodobniej byli to ci, którzy nie przeczytali ogłoszenia do końca, i napisali by tylko być pierwszymi, którzy odpowiedzieli na ofertę. Ale to i tak pokazuje, z jaką desperacją ludzie szukają lokum...

Puenty nie ma. Takie luźne przemyślenia spod koca chorej emigrantki, która cieszy się, że ma w mieszkaniu duże okna z pięknym widokiem. O, i śnieg przestał padać...

Pozdrawiam,
Ania

5 komentarzy:

  1. Ja z chorobowego wróciłam do pracy wczoraj :) i czekamy z Ørjanem niecierpliwie na najnowszy sezon suits <3 co do widoku z okna to był to nasz punkt obowiązkowy kiedy kupiliśmy mieszkanie dwa lata temu, więc doskonale Cie rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie serię Waterfront cities of the world i tam bardzo często jest podejmowana sprawa zakwaterowania w dużych metropoliach. W Stockholmie jest bardzo duży problem, jest czarny rynek wynajmu mieszkań. Ale ostatnio oglądałam program o Vancouver i tam są mega kolosalne ceny mieszkań.
    A mieszkanie w piwnicy? Super! Jedna mieszkanka Londynu urządziła sobie mieszkanie w byłych szaletach miejskich. Urządziła je z małe pieniędzy i to w dodatku świetnie. A teraz mieszka w samym centrum Londynu!

    OdpowiedzUsuń
  3. To samo w Reykjaviku! Wynajem teraz to ciezka sprawa.

    Wiele mieszkan piwniczych z naprawde kiepskimi warunkami, kosztuje majatek..

    O normalne mieszkania ludzie sie targuja i ceny sami winduja. A wszystko przez to, ze mamy tylu turystow, ze normalne mieszkania ida pod wynajem do Airbnb , bo to sie lepiej oplaca wlascicielom.

    Nam sie udalo, po znajomosci.

    Mamy swietne mieszkanie, ale placimy slono. i to jeszcze poza stolica.

    Ale z tego co rozmawiam z ludzmi z calego swiata ( w pracy) wszedzie jest ten sam problem :(((((

    Ah,
    No coz. pozdrowienia z Islandii :)
    I zapraszam do siebie po zdjecia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wszyscy emigranci przeżywają to samo (przynajmniej na początku) ;) najlepiej to miec swój kąt i nie zdawać się na pomysły cenowe najemców ;)
      Zdjęcia z Islandii <3 pędzę lecę do Ciebie ! :)

      Usuń
  4. mam nadzieję że już wyzdrowiałaś:)
    ja mieszkałam jak do tej pory w 4 miejscach w tym raz nie w kjeller ale na parterze domu jednorodzinnego w pokoju przerobionym z garażu gdzie dotykałam rękami sufitu xD Poój był całkiem spory-mieściło się i łóżko i szafki i kaapa z ławą, telewizor i lodówkę też mieliśmy u siebie a kuchnia to była malutka wnęka na korytarzu z 2 palnikami, okapnikiem i zlewem. Dzieliliśmy kuchnię toaletę i prysznic (prysznic w pralni xD) z 2 kolegami z drugiego pokoju- ogólnie było ciemno bo nasze 2 okna były od str północnej i do tego nad nimi był balkon więc to trochę jak kjellerleilighet było ale mieszkało nam się tam całkiem fajnie no i bardzo tanio i bardzo blisko centrum. Właściciele sprzedali dom i musieliśmy się wyprowadzić i teraz od 2 już lat mieszkamy znowu w domu ale tym razem już na piętrze- zresztą chyba widziałaś filmik jaki wrzuciłam całkiem niedawno- mamy okna na południowy zachód i od godziny 12 mnóstwo światła w całym mieszkaniu- super! dziś nawet te okna myłam i komentowałam jak to fajnie jest mieć w Norwegii do umycia więcej niż jedno małe okienko hehe
    Powiem od siebie tak- w Oslo nie jest ciężko coś wynająć- ale ciężko jest dostać coś w rozsądnej cenie! i to jest duży problem!

    OdpowiedzUsuń