czwartek, 7 kwietnia 2016

Ciekawostki o Norwegii. Część III.


Dzisiaj nowy post z 5 ciekawostkami z kraju fiordów. Poprzednie dwa były tematyczne i związane z handlem (tu i tu), a dzisiaj dotykają różnych tematów, a wybrałam je bo... są po prostu ciekawe! :)


# BRAK FIRANEK W OKNACH

To chyba jedna z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy, gdy tu przyjedziesz - puste, duże okna, niczym nie zasłonięte, więc idąc przez miasto możesz ludziom zaglądać do mieszkań :P Zaraz, zaraz, jak to, ani firanek ani zasłon, niczego?! No... czasem zdarzy się, że ktoś ma żaluzje czy roletę, którą sobie zasuwa na noc, ale generalnie jedyne okna w których są firanki to chyba okna w mieszkaniach / domy ... Polaków :P albo innych imigrantów.  "Wstydu ci Norwedzy nie mają!"; "Ekshibicjoniści"; "Ale oni nowocześni"; "Nie mają nic do ukrycia" - powiecie, szukając wyjaśnienia dla takiego stanu rzeczy. Albo pomyślicie "a bo w Norwegii drogo to pewnie firanki też mają drogie i to z oszczędności z nich zrezygnowali" :P Może w tym wszystkim jest trochę prawdy, ale myślę, że poowodów należy doszukiwać się w tym, że przez niezasłonięte niczym okno wpada więcej światła słonecznego, na który nadmiar Skandynawowie nie mogą narzekać niestety. Brak firanek to więc próba złapania każdego promienia słońca do pomieszczeń. Gołe okna mają też uzasadnienie historyczne, ponieważ gdy marynarze wypływali w rejs i zostawiali swe żony same w domach, przez te okna były one wystawione niejako na widok publiczny, i chciały pokazać, że w tym czasie dobrze się prowadzą i nie przyjmują do domu amantów i swych mężów nie zdradzają.

Duże, nie przysłonięte niczym okna to element tzw. stylu skandynawskiego. wszechobecnego nie tylko w Norwegii ale i w Szwecji i Danii. Trzeba też zwrócić uwagę na dekoracje na parapetach - donice, wazony, świece, kwiaty, które przez brak firan są jeszcze bardziej wyeksponowane.

Zdjęć nie mam, bo wstyd mi fotografować ludziom okna:P dla mnie przestrzeń mieszkania jest strefą intymną i źle bym się czuła gdyby przechodnie mogli by mi zaglądać do salonu czy kuchni.


# KULTURA JAZDY

Norwegowie jeżdżą bardzo przepisowo, nie przekraczają dozwolonej prędkości (kary są wysokie, więc wiecie...) ale to, co mnie do tej pory zadziwia to to, że każdy, absolutnie KAŻDY przed przejściem dla pieszych zwalnia i przepuszcza pieszych i czeka, aż dotrą bezpiecznie na drugą stronę jezdni. Naprawdę! Początkowo był to dla mnie szok, bo ledwie dochodziłam do pasów na jezdni, a już auta się zatrzymywały... Czasem wcale nie byłam odwrócona w stronę pasów bo w ogóle nie chciałam przechodzić na drugą stronę a kierowca stawał więc czasem przechodziłam przez pasy i tak bo mi było głupio :P Przechodziłam kłaniając się w pas, machałam ręką w geście podziękowania, kiwałam głową mówiąc bezgłośnie Takk! (dziękuję) i nie mogłam się nadziwić jacy tu wszyscy mili. Teraz już nie reaguję tak przesadnie tylko po prostu przechodzę bo wiem że na przejściu dla pieszych w Norwegii jestem bezpieczna :) Ma to jednak swoje minusy - gdy wracam do Polski, przyzwyczajona do swoich przywilejów pieszego w Norwegii często zapominam, że w kraju nie jestem świętą krową i na pasach każdy chce mnie rozjechać... Nieraz więc wchodzę dziarsko na pasy zamiast rozglądnąć się czy rzeczywiście mogę.


# NORGES FLAGG

Czyli flaga norweska. Wszechobecna w Norwegii - na ulicach miast, w oknach, na słupach w ogródkach, dumnie powiewająca na szczytach wzgórz, jako element dekoracyjny w oknach czy powiewająca na budce z hot dogami w centrum Bergen... Serio! Flagi norweskie są dosłownie WSZĘDZIE, więc jeśli kiedyś przypadkiem wylądujecie w Norwegii (a nie będziecie o tym wiedzieć) a na lekcjach geografii uważaliście i znacie europejskie flagi to bez trudu zidentyfikujecie gdzie się znaleźliście ;)




Norwedzy są po prostu szalenie dumni ze swojego kraju, a eksponowanie flagi jest najlepszym sposobem by to wyrazić. Co ciekawe, ubrania z motywem norweskiej flagi znajdziemy nie tylko w sklepach z pamiątkami dla turystów - Norwedzy na codzień ubierają się w ciuchy opatrzone flagą kraju , a w sklepach (takich zwyczajnych!) znajdziemy całe kolekcje swetrów, czapek, bluz, spodni, ... bielizny też!



Nawet J. ma bluzę z norweską flagą - ale nie dlatego że zapałał potrzebą by tę flagę eksponować ale dlatego, że bluza zwyczajnie mu się spodobała i jest ciepła - a wersji bez flagi nie było :P




# SKOLEFERIE W NORWEGII

W Norwegii każdy czas wolny od szkoły to ferie, bez rozróżnienia czy jest to przerwa świąteczna, letnie wakacje, ferie zimowe czy ... ferie jesienne. Tak, tak, norwescy uczniowie mają też tydzień wolnego też o tej porze roku! Nie czujmy się jednak poszkodowani - w Polsce ferie zimowe trwają 2 tygodnie, natomiast norwescy uczniowie dysponują tylko jednym więc - suma summarum - wychodzi na to samo :)
W norweskiej szkole obowiązują więc następujące okresy wolne od nauki szkolnej:

Sommerferie - wakacje letnie, i co ciekawe, w Norwegii zaczynają się one wcześniej niż w Polsce bo w połowie czerwca (i analogicznie - wcześniej kończą - w połowie sierpnia).
Høstferie - ferie jesienne - tydzień we wrześniu lub w październiku.
Juleferie - wolne świąteczne podczas Świąt Bożego Narodzenia
Vinterferie - ferie zimowe (tygodniowe, w lutym lub marcu)
Påskeferie - 10 lub 11 dni wolnych w okresie Wielkanocnym (pisałam o tym tutaj)
Pinsen - długi weekend w maju lub czerwcu związay z obchodem Zielonych Świątek (Zesłanie Ducha Świętego)

Jak już w temacie ferii i wolnego jesteśmy, to...


# FELLESFERIE

Co można przetłumaczyć jako "wspólne ferie" i oznacza okres ostatnich trzech tygodni lipca, kiedy większa część branży lub pracowników przedsiębiorstw bierze urlop jednocześnie. Termin ten został ustalony jako pierwszy w branży hutniczej, gdzie przedsiębiorstwom bardziej opłacało się dać wszystkim pracownikom wolne naraz i wyłączyć piece hutnicze z użytkowania na krótki okres, niż utrzymywać je cały czas w działaniu przy mniejszej ilości pracowników (gdyby brali oni urlopy na zmianę, jeden po drugim w ciepłej porze roku). Obecnie termin fellesferie funkcjonuje głównie w znaczeniu bygningsferie, ponieważ zamykanie firm na 3 tygodnie lipca dotyczy przede wszystkim branży budowlanej. Jednak większość osób zatrudnionych w innych branżach też chce wziąć urlop w podobnym terminie, dlatego wiele instytucji publicznych, banków czy sklepów ma w trakcie fellesferie krótsze godziny otwarcia lub obsadzone są vikar'ami - czyli osobami na zastępstwo.

13 komentarzy:

  1. Chyba mam coś z Norwega, bo już od kilku lat nie mamy w oknach ani firanek, ani zasłon :) Przed słońcem chronią nas jedynie roletki. Podobnie jak Norwegowie, jeżdżę przepisowo. Mam już prawo jazdy kilkanaście lat, ale wciąć staram się jeździć ostrożnie. Cztery lata w UK, upewniły mnie, że nie jestem "inny". Tam też panuje zupełnie inna kultura na drogach niż w PL. Pozdrawiam ze słoncznej Polski :P Łukasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli doskonale się tu odnajdziesz gdy się przeprowadzisz :) Pozdrawiam, z trochę mniej słonecznego Bergen :P

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno , dawno temu gdy pracowalam jako dagmamma mieszkalam u rodziny norweskiej. Wiadomo , raz na jakis czas panstwo mialo wychodne wieczorem, wiec zostawalam z gromadka dzieci. Po pierwszym takim wyjsciu zaslonilam gardiny w sypialni i poszlam usypiac najmlodsza pocieche. Jakze bylam zaskoczona napastliwym tonem mojej szefowej rankiem nastepnego dnia.Powiedziala , ze kategorycznie zabrania mi zasuwac zaslony, bo sasiedzi jeszcze pomysla ,ze oni maja cos do ukrycia, ze moze sie kloca, moze bija dzieci etc. No tak, co kraj to obyczaj. Ale teraz jak patrze na swoje okna to tez nie widze w nich zaslon :-) . I zaden Norweg mi chyba w okan nie zaglada ;-) . Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, naprawdę szokująca ta Twoja anegdotka, nie sądziłam że to ich zafiksowanie na punkcie gołych okien może przybrać aż takie formy... Ja jeszcze za krótko tu mieszkam żeby zrezygnować z przysłoniętych okien ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Prawda. W najbliższym sąsiedztwie tylko ja zasłaniam rolety. I lubię obserwować jak inni maja w domach jak idę wieczorem ulicą a u innych pala się światła w domach. Można znaleźć wiele ciekawych inspiracji na dekoracje domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jakiś pomysł na znalezienie fajnych rozwiązań dekoracyjnych, ja się jednak trochę krępuję :P wolę podpatrzeć na blogach ze stylem skandynawskim ;)

      Usuń
  5. a ja o tych firankach słyszałam, że kiedyś, nie wiem, może w czasie wojny, Norwedzy mieli zakaz zakrywania okien po to aby władze dosłownie mgły przez okna kontrolować co się dzieje w domach xD nie mam teraz czasu szukać wiadomości na ten temat ale ktoś mi o tym opowiadał i tyle co mi w pamięci zostało- w każdym razie Norwedzy przywykli i firanek nie używają do tej pory:) ja się podobnie jak Ty również zasłaniam:) mamy żaluzje, które akurat są koniecznością ponieważ słońce nie dałoby nam żyć:)
    co do flagi to mam czapkę zimową kupioną ze straganu z flagą właśnie:) ale noszę ją tylko w Norwegii hehe, w Polsce już nie:) i osobiście nie lubię używania flagi np tak jak na Twoim zdjęciu- praktycznie na tyłku- wywieszać flagi na masztach to jedno a nosić je na siedzeniu to już dla mnie obraza flagi n ale cóż, Norwedzy zapatrzyli się mocno na Amerykę. Przejście dla pieszych też mnie długo przerażało bo ja przebiegałam i machałam hehe, a potem w Polsce musiałam się odzwyczajać od uprzejmości kierowców:)

    OdpowiedzUsuń
  6. o kurczę, czyli jeszcze jedno wytłumaczenie braku firanek, i to najbardziej przerażające xD
    dokładnie, to że Norwedzy zapatrzyli się na Amerykę widać też w wielu innych sprawach, mi wiele domków w Bergen przypomina stylem te z amerykańskich filmów ;)
    ja się jeszcze boję że w Polsce mnie ktoś na przejściu zabije, tak przywykłam do bycia święta krową na pasach xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś widziałam norweskie flagi do kupienia w Tigerze, to szwedzka sieciówka z różnymi pierdółkami. I rząd takich flag mieści się gdzieś między ozdobami do domu a grami planszowymi dla dzieci.
    Co do flag to jeszcze szalenie ważnym zwyczajem jest wieszanie flagi na maszcie przed swoją hytte jeśli aktualnie się w niej przebywa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przyjechałam do Norwegii miesiąc temu i jeśli chodzi o ruch drogowy to zauważyłam, że piesi Norwegowie nagminnie przechodzą na czerwonym przez jezdnię.Jak widzą czerwone, to jest to dla nich po prostu sygnał, że trzeba się rozejrzeć w prawo i w lewo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dla nich czerwone w zasadzie nic nie znaczy :P

      Usuń
  9. Ja mam "gołe" okna bo nigdy nie lubiłam firanek. Tylko rolety. Odkąd jestem tu w Bergen nie zasłaniam okien w ogóle, mam tylko zasłonięte w sypialni, żeby móc zasnąć. Jednak sąsiedzi (Litwini) z domu obok często wychodzą na dwór palić, nawet późnym wieczorem i zwyczajnie zaglądają mi w okno do salonu. Mimo dobrych chęci muszę wieczorem zasłonić przynajmniej to jedno okno od strony podwórka sąsiadów. Wszystkie okna poza sypialnią i tym jednym są zawsze odsłonięte. Powiem Wam, że sama jestem zaskoczona, że w ogóle mi to nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń