wtorek, 6 września 2016

Jak wymawiać "O" po norwesku i co do tego ma kuna i kucharz? :)



W założeniach nie miał to być blog o języku norweskim. Tak jak pisałam na początku, w tej kwestii jestem kompletnym samoukiem, i mimo że komunikuję się po norwesku, jestem w stanie się dogadać, to zapewne robię przy tym mnóstwo błędów - gramatycznych czy pomyłek w wymowie (choć to nie jest chyba duży problem zważając na ilość dialektów w Norwegii...). Sama ucząc się, korzystałam i korzystam między innymi z blogów językowych,(np. Pati, która dużo pracy wkłada w przygotowanie postów językowych :) ) więc nieco dziwnie by było, gdybym ja nagle stała się jakąś językową mentorką - amatorką. Dziś jednak napiszę coś związanego z językiem norweskim :) Bo są czasem rzeczy, które mnie w tym języku śmieszą, dziwią czy zaskakują. Taką rzeczą jest to, jak Norwedzy wymawiają literę O, dlaczego nie zawsze są w tej kwestii konsekwentni i jakie to może mieć skutki.

"O" norweskie wymawiamy jak nasze polskie "U".

( A jak wymawiamy U? U. A to Norwedzy nie mają w ogóle "mówionej litery" O? Mają. Tylko u nich wygląda ona tak : Å.)

Do tego, że O wymawiamy jak U zdążyłam się już przyzwyczaić, ale niezmiennie, od samego początku, śmieszy mnie ta sprawa w dwóch słowach.

"Stol" to po norwesku krzesło / fotel. I wymawiamy je, zgodnie z zasadą podaną wyżej, niemal identycznie jak nasz polski stół. A jednak mamy na myśli to, na czym się przy tym stole siedzi. Czasem, rozmawiając z J. po polsku wplatamy norweskie slowa (gdy są krótsze niż polskie, śmiesznie brzmią albo przychodzą nam na myśl wcześniej niż ich polskie odpowiedniki) dlatego czasem musimy uściślać czy chodzi nam w koncu o stół czy o krzesło... A czasem w Polsce szukam "stolu" żeby sobie usiąść ;)

Drugie słowo to żona. Po norwesku - kona. ( Ale nie że żona kona np. Od stania w kuchni czy coś bo siły już nie ma.) Wymawiamy, zgodnie z regułą, KUNA, i odrazu przed oczami staje mi to śmieszne zwierzątko. W sukni ślubnej. Na przykład takiej:

Strasznie chce mi się śmiać gdy J. Przedstawiając mnie, mówi: "a to jest moja kuna" :P

Żeby było prościej, istnieją wyjątki od reguł i tak jest i w tym przypadku. Czasem Norwedzy dają zwykłemu O spokój i wymawiają go jak zwyczajne O, tak jak Bóg przykazał. Nie wiem czy istnieją jakieś regulacje, kiedy tak się dzieje. Wiem tylko, ze jest to szczególnie ważne przy słowie KOK, które wymawia się dokładnie tak, jak się pisze i oznacza kucharza. Wytłumaczeniem jest to, że jest też słowo KUK i jest to to, co każdy kucharz (ale też i męscy przedstawiciele innych zawodów. Męscy przedstawiciele naszego gatunku w ogóle) mają w spodniach. Różnica jest znaczna, tak więc trzeba się pilnować, żeby żadnego  kucharza nie obrazić. W razie pomyłki tłumaczenie się niewiedzą może słabo wypaść... ;)

Pozdrawiam,
Ania

3 komentarze:

  1. ej o tym kuku nie wiedziałam, tzn ani o tym że kucharza nie wymawiamy przez u, ani o tym, że kuk to jest to co jest:)
    na "stula" już nie zwracam w sumie uwagi:)za to nigdy chyba nie nauczę się prawidłowej wymowy słów "do" (toaleta) i "du" (ty):) czasem pewnie nazywam kogoś kibelkiem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, o "do" i "du" zapomniałam! a też sprawiają kłopot :P

      Usuń
    2. Ja mam tak samo z "du" i "do". Zanim pomyślę, to już palnę.

      Usuń