niedziela, 6 sierpnia 2017

Zjawiskowa plaża Ormhilleren.


Witajcie! Ostatnio niestety nie mam czasu i weny by napisać jakiś nowy post. A blog leży odłogiem od miesiąca. Na pocieszenie i znak, że o blogu myślę i pamiętam ;) wrzucam kilka zdjęć sprzed dwóch tygodni, kiedy w końcu słońce i letni, upalny dzień zawitał do Bergen podczas deszczowego lata (swoją drogą - najbardziej deszczowego od 1964roku...), była to niedziela (a musicie wiedzieć że weekendy mają tendencję do bycia w Bergen szczególnie paskudnych pod względem pogody) a my wybraliśmy się nad morze, na zwiedzany już kiedyś przez nas archipelag wysp Sotra i spółka ;) (relacja sprzed roku tutaj). Było ciepło, bezchmurnie, wiał orzeźwiający wiaterek od morza i ani się spostrzegłam, jak nabawiłam się lekkiego poparzenia słonecznego :P Słońce może i pojawia się tu rzadko, ale jak już świeci, to jest bardzo silne!
Tym razem wylądowaliśmy na kąpielisku Ormhilleren. Często jadąc tamtędy widziałam tabliczkę informującą o parkingu z dojściem do tej plaży, ale nigdy nie mieliśmy okazji jej zwiedzić. Dwa tygodnie temu postanowiliśmy zobaczyć to miejsce - i się nim zachwyciliśmy. A jest czym - zobaczcie sami:
























2 komentarze:

  1. Kwitnące wrzosy nad morzem to jeden z moich ulubionych widoków ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie większość osób, które nigdy nie były w Norwegii wyobrażało sobie piaszczystą plażę a tu skała hehe:) widoki przepięknę ale domyśłam się że woda zbyt cieplutka nie była:):) współczuję tego deszczowego lata, jednak w Oslo dużo łagodniejszy klimat panuje :)

    OdpowiedzUsuń